środa, 4 kwietnia 2012

jedenaście.

Rozdział XI
~~Alex~~
Zostawiliśmy Sophie i Zayna. Po wyjściu z pokoju powędrowaliśmy ku drzwiom do salonu.
- Zaczekaj ja pójdę na górę, bo muszę pogadać z Louis'em.- powiedział Loczek.
- Okej.- powiedziałam, po czym odwróciłam głowę i spojrzałam się w stronę naszej plazmy.
Po 15 minutach Louis powiedział, żebym poszła do łazienki. Wykonałam 'polecenie'.
Weszłam, a tam zobaczyłam, jak ktoś kąpie się w moim prysznicu. To był Harry...
Kto mu w ogóle pozwolił ?! Zdenerwowana ukrywałam swoje niezadowolenie i powiedziałam 'przepraszam'.
On mnie zauważył. Czekałam przed drzwiami, ponieważ chciałam się dowiedzieć o co chodzi...
Wyszedł i skierował sie ku Louisowi jedzącemu marchewkę. Zaciągnął go na dół i słyszałam jak rozmawiali.
- Stary za wcześnie jej powiedziałeś, ja się jeszcze kąpałem ! Ja chcę na niej zrobić dobre wrażenie ! Zakochałem się rozumiesz ?! - powiedział Harry.
- No przepraszam.- rzekł Lou zajadający soczystą i pomarańczową marchewkę.
Harry wszedł na górę. Chciał coś powiedzieć. Ja przytkałam swój palec do niego ust, a potem dałam mu soczystego buziaka.
Złapał mnie za biodra. Nie pomyślał, że przytrzymuje swoimi rękami ręcznik, którym był owinięty.
Jego białe okrycie spadło i wylądowało na schodach. Obydwoje odsunęliśmy się od siebie, po czym skrępowany Loczek
założył znów swój ręcznik, a właściwie mój ...
- No nie. Znowu dałem ciała...- powiedział.
- Nie prawda. - rzekłam.
- Czyli mówisz 'tak' ? - zapytał.
- Ale o co chodzi ? - odparłam.
- No... yyy... wiesz...- mówił, a przerwał mu Niall.
- Hazza się pyta, czy chcesz z nim chodzić.
- Dzięki, ty zawsze umiesz dokańczać. Tak samo było z Zaynem.- powiedział Harry śmiejąc się. Po chwili Niall odszedł, aby nam nie przeszkadzać.
Ja przytuliłam słodkiego Harolda mówiąc: 'czuje to samo co ty, więc mówię "tak" '. On pocałował mnie i poszedł się ubrać.
Skierowałam się do mojego pokoju, w którym siedziała Soph. Uchyliłam lekko drzwi i zauważyłam jak Zayn patrzy jej prosto w oczy śpiewając znaną mi piosenkę
'Let Me Love You'. Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Lekko zamknęłam drzwi, odwróciłam się  i zobaczyłam Niall'a, który zapewne chciał wkurzyć
przebierającego się Loczka.
- Co ty robisz ? - zapytałam.
- Nic, chciałem ci tylko powiedzieć, że Harry ma szczęście.- powiedział z uśmiechem. Nagle z łazienki
wyszedł zbulwersowany Harold.
- Ej, stary co ty robisz ? - zapytał wściekły.
- Nic, tylko rozmawiamy. - powiedział Niall.
- To pierwszy i ostatni raz, kiedy widzę, że tulisz się do mojej dziewczyny ! - krzyknął.- Teraz będę o ciebie wścielke zazdrosny.- rzekł kierując te słowa do mnie.
Podeszłam do niego i przytuliłam się. Wyszeptałam mu do ucha: 'tylko ciebie kocham'. On po tych słowach pocałował mnie w czoło.
- Może wybierzemy się na spacer ? - zapytał Loczek.
- Okej, ale muszę się przebrać.- powiedziałam. Miałam na sobie dres i ciapcie, a także byłam bez makijażu. Poszłam do łazienki, gdzie miałam
przygotowane ubrania na dzień. Włożyłam na siebie dżinsowe, jasne szorty, biały t-shirt, który wkasałam w spodenki z wysokim stanem, balerinki koloru beżowego, a także jasno
dżinsową kurtkę. Włosy spięłam w luźnego koka. Na ramieniu wisiała torebka z flagą USA. Gdy zeszłam na dół
wzięłam Harrego za rękę i wyruszyliśmy w stronę alejki parkowej. Nie miałam okazji zwiedzić dokładnie Bristolu, ponieważ 5 miesięcy temu
dopiero się tam przeprowadziłam.
- Chcesz zobaczyć fontannę ? - zapytał Loczek.
- No jasne. - odparłam przybliżając sie do niego. W końcu szliśmy wtuleni w siebie, a ludzie przechodzący obok spoglądali na nas, jak na zakochaną parę.
I owszem, byliśmy zakochana parą.  Coraz bardziej czułam, że między nami widać 'chemię'. Doszliśmy do dużej, prostokatnej fontanny, która nie była niczym chroniona.
Dzieci bawiły się w wodzie pod nadzorem swoich zatroskanych rodziców. Po chwili spostrzegłam się, że nie ma przy mnie Harrego. Spojrzałam się za siebie, a potem
znów odwróciłam się do fontanny, gdzie ujrzałam Loczka, który bawił się w wodzie.
- I jak wrócisz do domu ? Cały mokry ?- zapytałam.
- Tak, cały mokry i ty też.- powiedział biegnąc w moją stronę.  Po chwili znalazłam się w jego objęciach. Był cały mokry i mnie przytulił. Wtedy ja tez byłam mokra.
Nie zdenerowałam się o to. Przecież człowiek żyje tylko raz i może pozwolic sobie na chwile rozrywki. Zauważyłam,
że Harry ma tatuaż.
-Harry ty masz tatuaż ? - zapytałam, z myślą, że jest on zapewne sztuczny.
-Tak, prawdziwa gwiazdka.- powiedział z uśmiechem.
-Myślałam kiedyś nad napisem na nadgarstku, ale boję się, że będzie bolało. Jestem delikatna, a więc bym mogła nawet krzyczeć. - powiedziałam.
-A przy tym też krzyczałaś ? - zapytał, wskazując palcem na moje lewe ucho, w którym miałam dwa kolczyki.
-Nie, ale... tatuaż to coś innego. Jeszcze się zastanowię. - odparłam, po czym skierowaliśmy się na dalsze zwiedzanie miasta.
~~Sophie~~
Siedziałam na łóżku Alex, a Zayn obok mnie. Nagle oznajmił, że musi wyjść na taras i pokierował się w jego stronę. Chyba nie chciał, abym poszła z nim.
Siedziałam spokojnie na łóżku, ale nachodziły mnie najczerniejsze myśli, na temat Zayna. Niestety moja ciekawośc po paru minutach zmusiła mnie,
aby pójść za mulatem. Weszłam na taras, a tam zauważyłam palącego Zayna. Byłam w szoku.
- Zayn ty palisz ?! Miałam ndzieję, że rzucisz. - zapytałam z dziwnym grymasem na twarzy.
- Tak, wpadłem w nałóg, gdy byłem nastolatkiem. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Nie chciałem ci o tym mówić, bo staram się rzucić, ale mam słabą 'silną wolę', więc ciężko mi, ale kiedyś powiedziałem, że rzucę i cię chyba skłamałem... - powiedział ze łzami w oczach.
Ja go przytuliłam i powiedziałam ' nie ważne, że palisz. ważne jest to co masz w sercu. ja kocham cię takim jakim jesteś.', po czym musnął delikatnie moje usta. Poczułam miętowy zapach dymu z papierosa.
Nie tolerowałam palenia, ale Zayn chciał rzucić, a więc chciałam mu w tym pomóc.
{...wieczór...}
Harry i Alex siedzieli na kanapie w naszym domu. Oglądali jakieś zdjęcia, które zrobili na spacerze. Ja natomiast myślałam jak pomóc Zaynowi. Rozważałam nawet rozstanie na jakiś czas, ale ja bez niego nie wytrzymam dłużej niż jednej nocy. A teraz ?! Jeszcze bardziej jestem do niego przywiązana. Te jego czekoladowe tęczówki, uśmiech, a przede wszystkim charakter. To był dla mnie ideał. Nie pomyśłałabym, że po śmierci moich rodziców zwiążę się z kimś. Oczywiście nie powiedziałam Zaynowi, że została mi tylko Alex. Moja najlepsza przyjaciółka, która potrafi mi pomóc w najgorszych sytuacjach. Po moich premyśleniach jak zwykle zaczęłam płakać. Nie chciałam, aby ktoś widział moje łzy. Chłopaki zostali u nas na noc. Oczywiście nie całe One Direction, ale tylko Harry i Zayn.
~~Alex~~
Przeprosiłam na chwilę Harrego i udałam sie do kuchni, gdzie siedziała Sophie. Była smutna.. Płakała... Nie musiałam się pytać o co chodzi. Wiedziałam doskonale. Soph jest silną dziewczyną i płacze tylko w trudnych sytuacjach.
- Kochana, wiem o co chodzi. Nie płacz. Zobacz, przejrzyj na oczy. Los w końcu się do ciebie uśmiechnął. Masz mnie, swojego chłopaka, który zapewne oddałby za ciebie życie. On cie kocha. Cholera ! Ty jesteś dla niego najważniejsza w życiu. Może i jesteście ze sobą od niedawna, ale widzę, że jesteście przeznaczeni sobie. - powiedziałam po czym przytuliłam ją.
- Dziękuję, że jesteś Alex. - powiedziała. Po tych słowach i ja się wzruszyłam. Uroniłam kilka kropel z moich niebieskich oczu. Nie chciałam, żeby Sophie to zobaczyła, bo w końcu ja ją pocieszałam, a nie ona mnie... Szybko wytarłam łzy, które opadały na moje policzki. Kierując się do czekającego na mnie Harrego, powiedziałam Sophie, aby zwierzyła się swojemu chłopakowi. Usiadłam obok zielonookiego. Ukrywałam, że jestem smutna. Można powiedzieć, że robiłam 'dobrą minę do złej gry'.
~~Sophie~~
Nie miałam ochoty opowiadać o wszystkim Zaynowi, ale wiedziałam, że Alex ma rację. Zawołałam go i udaliśmy się do mojego pokoju.
- Zayn muszę ci coś powiedzieć, o czym nie wiesz. Przepraszam, że ci nie powiedziałam.- rzekłam.
- Nie mów nic ! Domyślam się ! Masz kogoś innego ! - powiedział zbiegając po schodach.
- Nie nie rozumiesz mnie !- krzyknęłam biegnąc za nim on już zakładał buty.- Chciałam ci powiedzieć, że jestem, sama  nie mam rodziny, ponieważ moi rodzice zginęli w wypadku! - powiedziałam zanosząc się płaczem. Oparłam się o  ścianę i zsunęłam po niej.
- O boże. Przepraszam. Nie wiedziałem...- powiedział, ale ja mu przerwałam.
- To teraz już wiesz. Domyśliłeś się jak ja to przeżywam ? ! Mogłam trafić do domu dziecka, ale mama Alex, powiedziała, że zajmnie się mną. Rodziece Alex przyjaźnili się z moimi dopóki jej  rodzice nie rozwiedli się, a moi nie zginęli. - powiedziałam, po czym pobiegłam na gorę. Miałam nadzieję, że Alex nie wkurzy się na mnie, że powiedziałam, o jej rodzicach. Położyłam się na łóżku wtulając swoją twarz do poduszki, aby nikt nie słyszał mojego płaczu. Usłyszałam lekkie pukanie do drzwi. To był Zayn.
- Otwarte ! - krzyknęłam przedzierając się prze rzekę moich łez. Usiadł obok mnie.
- Przepraszam, nie wiedziałem. Zależy mi na tobie i jak zaczęłaś to mówić, to tak jak moja była dziewczyna, która powiedziała mi w ten sposób, że ma innego. - rzekł.
- No dobrze to chyba jestem w stanie ci wybaczyć...- powiedziałam, a on pocałował mnie namiętnie.
~~Alex~~
Słyszałam kłótnię Sophie i Zayna. Hazza też, ale zostaliśy na miejscach, ponieważ były to ich sprawy. Usłyszałam, ajk Soph powiedziała o moich rodzicach. Loczek też usłyszał.
- Przepraszam miałam zamiar ci to powiedzieć.- rzekłam.
- No dobrze, dobrze. Moi rodzice też rozwiedli się pare lat temu. Moja mama po rozwodzie znalazła sobie kogoś innego i jestem tym zadowolony. - powiedział po czym przytulił się i pocałował mnie.



***********
cześć tutaj Ola :)
ten rozdział pisałam ja :)
dziękujemy za wszystkie wasze komentarze <3 :*
Zmykam papa :*
Mój blog o opowiadaniach : http://life-like-in-a-dream.blogspot.com/
EDIT :
Hej tu Patrycja ;) Tak ten rozdział pisała Ola :) Dziękuję również za to, że komentujecie :) Jeśli macie jakieś uwagi to piszcie ;) Przyjmujemy krytykę i na pewno spełnimy wasze kryteria :)
Oto mój nowy blog z własnym opowiadaniem i oczywiście jeszcze tego nie skończyłyśmy :) :
http://dont-leave-me-any-more.blogspot.com/
OBOWIĄZUJE ZASADA 7 KOMENTARZY !!!

8 komentarzy:

  1. Uff...
    Już mnie ręce bolą od komentowania Waszych nowych blogów :)
    Nie mam siły żeby wysilić się i napisać coś większego.
    Rozdział fajny. Piszcie dalej.
    Tylko... jak udaje Wam się pogodzić szkołę, obowiązki, chłopaka(?), tego i jeszcze własnego bloga?
    Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha no to musisz odpocząć :)
    Dziękuję w imieniu Oli :)
    Hymm.. jakoś dajemy radę. Nie mamy chłopaków ( jesteśmy w 6 klasie podstawówki ) :D Teraz mamy mniej nauki więc nie jest tragicznie :D Hymm.. jesteśmy dwie i miałyśmy kilka rozdziałów w zanadrzu więc jakoś się wyrabiamy :)Obowiązki.. jest ich sporo ale daję radę :D
    Pozdrawiam :)
    ~~Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki.
    Szkołę.- jakoś ujdzie, a tym bardziej, że jest nas dwie i dla nas to jest hobby, a nie jakiś obowiązek, bądź wysiłek.
    Obowiązki.- dokładnie, jest ich sporo, aczkolwiek dajemy radę.
    Chłopaki.- hmmm... Nie posiadamy :D
    Nasz Blog = RAJ. ( jak dla nas ) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj zapomniałam się podpisać xD
      To ja Ola.

      Usuń
  4. podoba mi się. czekam na następny

    zapraszam na making-same-mistakes.blogspot.com koniecznie zostaw komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję ;)
    spoko poczytam :D

    OdpowiedzUsuń